
Jako miłośnik światłocienia z trudem znoszę ten czarno-biały bałagan.

A dzisiaj w duszy gra mi coś tam bardziej kameralnego.

Na pojedyncze epizody raczej apetyt mam... .



Do ptactwa więc uciekam!
...a zapowiadało się tak pięknie!
- Sztalugi rozstawione były
- Podpięto właściwy obiektyw
- Farbki rozrobiono
- Akumulatory buchały energią
Zjedzono pysznego muffina (sic!), zapito słuszną ilością czaju i... chodu!
- Są miejsca i sytuacje gdzie się nie robi zdjęć.
Ptaszek poniżej nie został rozpoznany.

Na ostatnim zdjęciu widnieje samiczka zięby :) Pozdrawiam, Olek Hagge :)
OdpowiedzUsuńPanie Aleksandrze!
OdpowiedzUsuńI znowu jestem dłużnikiem ;-)
Cieszę się, że mogłem pomóc :)
OdpowiedzUsuń