(...)
Na początek więc sprawozdanie, że byłem, że widziałem.

Po dłuższym okresie siedzenia w mysiej dziurze wyszedłem więc na świat.
A właściwie wyjechałem.
Rowerem.
Najpierw prawym brzegiem Wisły.
Przerywana linia wskazuje na przypuszczalny obszar błądzenia poprzez laski i ciężkie piaski,
tam gdzie bagna a siedlisk ludzkich i bitych dróg brak.

W samej Nieszawie ("Wędrujące miasto") gdzie krzywdy doznane w średniowieczu przez toruńskich Krzyżaków pielęgnuje się starannie do dziś byłem niestety zbyt krótko.

Oczekując na prom wysapywałem zmęczenie pasąc oczy pysznym widokiem.

Kiedyś jeszcze do tego miasta wrócę!
- Zasługuje na to.
(...)
Ten zapis dedykowany jest p.Katarzynie.
- Jak to której: TEJ.