
Prawdziwa kolej nigdy mnie nie pociągała.
Miejsca te w realu kojarzę jako zwykle przeludnione,
najczęściej przeraźliwe zimne, monotonne i nudne.

Odmiennie jest z miniaturką tej ponurej rzeczywistości.
Coś magicznego jest w tych pieczołowicie odtworzonych parowozach, lokomotywach i wagonikach. Krótko pisząc: mistrzostwo zawsze zachwyca!

A więc tak, potwierdzam, że w wieku już dorosłym razem z synem bawiłem się takim urządzeniem. Stąd też można się u mnie domyślać zrozumienia (a nawet podziwu!) dla pasji ludzi którzy zbudowali te 50 metrów bieżących torów.

Po obejrzeniu tej sporej makiety która - z perfekcyjną drobiazgowością - pokazuje życie z lat 60-tych odechciało mi się tego całego romantyzmu.



Prawdziwych miłośników kolei ta wystawa niewątpliwie zachwyciła swoją doskonałością. Z mojej strony stwierdzam: są takie zachwyty którym już mi się nie chce ulegać.

Po tak mocnych przeżyciach ogłaszam prywatny koniec pociągu do kolei.
