
A więc - w ichże poszukiwaniu - wybrałem się do miasta. patrzę a ono wyludnione, bure i ponure. Jeśli nawet jakieś postacie przechodziły obok to nie zostawiały w umyśle mym żadnego śladu. Znaczy się wrażliwość na drugiego człeka mi się stępiła, czy co - pomyślałem samokrytycznie - bo jakże to tak: miasto tętni życiem, ludzie bywają po ulicach a nie ma na kim oka zawiesić?!
Po takiej autoreprymendzie wróciłem do rzeczywistości, czego najlepszym dowodem było to, że w końcu zobaczyłem je! W końcu ulicy.

Krótki sprint zakończył się pełną sukcesu zadyszką.
Jeszcze tylko krótkie zapytanie: "A szanowne anioły to skąd i dokąd...?"
A my proszę Starszego Pana to jesteśmy z Królewskiego Miasta Gdańska. A zadaniem naszym jest przypominać Wam - O zacni Torunianie! - iż miasto Gdańsk piękne jest i godne do odwiedzenia a choćby i od zaraz... . - Proszę oto stosowne materiały drukowane.

Jeszcze tylko chwilka pospiesznej rozmowy...

jeszcze ostatnie spojrzenie i...

...każdy ruszył w swoją stronę.
- Tak było.