Drogi Anzelmie!
Jak już niewątpliwie Ci wiadomo byliśmy tam.

Pogoda fatalna, na dworzu buro i śnieżna chlapa.
Zresztą sam zobacz: wszędzie blaszane niebo!
- ...ale nie to przecież było dla nas najważniejsze!

Klasztor zachwycił strzelistością której z poziomu ziemi
(z uwagi na ciasną zabudowę) nie było możliwym pokazać. Pod koniec wojny niemieccy barbarzyńcy zburzyli go do samych fundamentów. Wierz mi, że -
mając pod powieką miejsce gdzie kamień na kamieniu ledwie stał - nadal jestem głęboko poruszony widząc z jakim pietyzmem zostało odtworzone -
to co miało już nigdy nie istnieć - a "z martwych powstało."

Do samego klasztoru zresztą nie było możliwości wejść, ale i też nie on -
mimo swej najważniejszości - nie był naszym celem. A po co tam pojechaliśmy? Sam zobacz, że nie tylko święte obrazy, ale i samego ikonopisa w celi jego zobaczyć można było!

Wszystkie ekspozycje z wielką starannością zorganizowane zostały. Towarzyszący temu pietyzmowi
(muzyka, muzyka!) celowy brak światła nastrój miejsca dobrze budujący sprzeciwiał się jednak sporządzaniu obrazków.

Wybacz więc, że z tej mnogości oglądanych skarbów marne jeno szczątki i to w mało dobrym wykonaniu pokazuję i tak poczytując sobie za chwałę, że w ogóle mam co pokazać.



Przyjdzie Ci więc - Drogi Przyjacielu - samemu się do owego miasta wybrać, co z pożytkiem dla Ciebie jedynie stać się może, gdyż zaprawdę powiadam Ci, miejsce to jest niezwykłym!
Aha! I jeszcze zwróć uwagę proszę na skarb prawdziwy tam się znajdujący: malowidła naścienne po 600 lat mające!

Do czego
- mam nadzieję namówiwszy Ciebie skutecznie - serdecznie pozdrawiam
Twój stary druh
Obserwator ToruńskiPS. A wiedz jeszcze Przyjacielu drogi, że przewodnik oprowadzał nas tam zupełnie niebywały! Starszego Pana windą podwoził a osobiście w każdej sali krzesło mu przystawiał, aby ten utrudzony wiekiem człowiek w pełni mógł delektować się pokazywanymi skarbami.
- I za to niech także wielkie dzięki mu będą!