
Zamieniłem z nim parę grzecznych słów
(Jak leci stary? Nie męczy cię to granie?)
i odbiegłem gnany nawałą codzienności.
W chwilkę potem spotkałem następnego.

Nie szło pogadać (koncert kolęd w kościele N.M.P.), ale i tak było miło.
- A czy Ty spotkałeś już swojego Anioła?!
ja tak... ale większy jest;)
OdpowiedzUsuńI to jest właśnie uroda tego najlepszego ze światów! Każdy ma szansę na spotkanie swojego Anioła. Czasem w tym celu trzeba się postarać.
OdpowiedzUsuń- A czasem sam się znajduje ;-)