Dreszczyku emocji przydaje fakt, że TO wejście do niedawna zastrzeżone było tylko dla Armii, (Baczność! Zakaz wchodzenia! Zakaz fotografowania!) ale od jakiegoś bliżej nieokreślonego czasu potajemnie przeszło ono do cywila.
I tym oto cudownym sposobem - my zwykli ludzie - mając prawo wejścia (Nawet krokiem swobodnym, niemarszowym!) do obiektu ogólnowojskowego korzystamy z tego przywileju w następujący sposób.
1. Przed wejściem do Obiektu z uszanowaniem podziwiamy głęboko klasycyzujące boniowanie fasady.

Uwaga porządkowa: Naprawdę piękną sylwetką budynku zachwycać się będziemy dopiero wtedy gdy zechce nam się zbyt wcześnie rano wstać! Tylko o świcie - przy właściwym nasłonecznieniu - jest on ten Obiekt na tyle kapitalnie wyeksponowany, że aż godny oka naszego wspaniałego oraz foto-aparatu.
2. Kiedy minie nam czkawka spowodowana podziwem w jak wprawiła nas harmonijna bryła budynku schodzimy na ziemię i kolejno patrzymy na napisy zdobywając niezbędną wiedzę do pokonania - było nie było p o d z i e m n e j - trasy.
c


3. Uzbrojeni po zęby w wyżej pokazane wiadomości, śmiało aczkolwiek z natężoną uwagą zanurzamy się w ten podziemny świat. Dla dodanie sobie odwagi schodzimy tam tupiąc dzielnie, mając jednak podniesione uważnie czoło. Podobno w dzień państwo menelostwo i lokalni pijaczkowie raczej tam nie urzędują.
Oglądając się bojaźliwie za siebie w zależności od zmieniającej się sytuacji słowa "podobno" i "raczej" czasami uznajemy za nienapisane.




4. Tunel nie jest prosty! Po dojściu do zakrętu proszę się nie przejmować omamami wzrokowymi! To tylko upiory przyszłości. Ponoć przychodnia wojskowa ma się stąd wyprowadzić a prywatny inwestor tunel ma zaślepić.



Zaślepić?! Tak, to jest dobre słowo! Zbyt wiele z tym przejściem kłopotów... . Co widać.


5. Po wyjściu z podziemia wzdychamy głośno a z ulgę dziękując gorliwie Komu Trzeba.
Jeszcze tym razem nam się udało!

* * *
Tak długo trwało to przechodzenie do jesieni, że tam - po drugiej stronie - już tylko puste szkielety drzew zostały. A jeszcze tak niedawno ten (najbardziej zaniedbany park w Toruniu!) był taki pie-e-enkny!
Jeśli więc nie udało się Wam dotąd nacieszyć jesienią to na zakończenie dobra rada: Carpe Diem... . To naprawdę dobra myśl. Mimo, iż na żadnym z toruńskich słonecznych zegarów nie została ona dokładnie - jako gdzie indziej to bywało - wypisana... .
Aby więc nie popaść w jesienno-telewizyjne otępienie stawiam doniosłe pytanie w ramach rozrywek umysłowych: ile jest w Toruniu słonecznych zegarów?!
- I gdzie one są!
Proszę nie liczyć, na to że przy odpowiedzi i na to pytanie będę się trudził! W tej sprawie odszedłem do rezerwy.
* * *
I dlatego Kartagina musi zginąć a Osioł ma być przestawiony!
http://miasta.gazeta.pl/torun/1,35576,4641362.html